Ojciec Święty namawia, by oderwać się od ekranu.

Wyjść na rodzinny spacer. Porozmawiać


G
odziny spędzone przed odbiornikiem. Milczenie, ucieczka w świat telewizyjnych seriali czy programów rozrywkowych. Strata czasu, który można byłoby poświęcić najbliższym. Franciszek już dawno zauważył, że tak jest w wielu domach. I właśnie wyznał, że sam w ramach pracy nad sobą od 16 lipca 1990 r. nie ogląda telewizji.

Stawia na więzi

- Mam takie postanowienie i jestem w nim konsekwentny już 27. rok – oświadczył papież. Jego zdaniem współcześnie ludzie oglądają zdecydowanie za dużo telewizji. Często jest tak, że nawet jedząc razem posiłek, członkowie rodziny nie zamieniają ze sobą ani słowa, bo wszyscy są wpatrzeni w ekran.

- Boję się, że w takiej sytuacji media niszczą jedność, zamiast ją budować - mówi papież, który w intencji innych postanowił przyjąć swój post. Nie chodzi też do kina, choć wspomina, że kiedyś cenił sobie włoskie filmy, a także... Andrzeja Wajdę. Franciszek nie korzysta z internetu, ubolewa, że inni go nadużywają. Ulubionym narzędziem Ojca Świętego służącym do komunikacji na odległość jest... telefon. Lubi słyszeć głos człowieka, z którym rozmawia. Wielokrotnie zdarzało się już, że dzwonił do obcych ludzi, o których dowiedział się, że potrzebują pocieszenia lub pomocy. Franciszek przyznaje, że zrezygnowanie z telewizji, kina i internetu było jego osobistą decyzją i nie oczekuje takich wyrzeczeń od wszystkich. Prosi jednak o zastanowienie.

- Bo jesteś w duchowym niebezpieczeństwie, jeśli wolisz telewizor lub internet od drugiego człowieka - ostrzega. Może więc warto czasem zamiast wspólnego oglądania telewizji zdecydować się na rozmowę przy kuchennym stole?

Autor: Karolina Piwowska
CUDA i objawienia Nr 2 luty 2017






Komentarze








Dodaj komentarz